Bliski Wschód cz.6
Dodano: 6. luty 2011r. o godzinie 13:15:00
Relacja z wyprawy na Bliski Wschód w sierpniu 2010 roku. Część VI.
Dzień 9
Tradycyjnie z samego rana ruszyliśmy na przystanek autobusowy przy Bramie Jaffy. Stamtąd autobusem miejskim Eggedu dojechaliśmy na Dworzec Centralny. Po rutynowej kontroli wykrywaczami metali znaleźliśmy się w środku. Jak wszędzie w Izraelu i tu na każdym kroku widać żołnierzy. Jednak po woli nie zwracaliśmy już na to uwagi. Po chwili oczekiwania podstawił się nasz autobus i mogliśmy ruszać do Masady.
Podróż nie trwała zbyt długo, ale krajobraz zmienił się diametralnie. Miejskie zabudowania i zielone pagórki ustąpiły miejsca surowej pustyni i palmom. Z lewej strony towarzyszył nam widok Morza Martwego, z prawej surowych skał. W Ein Gedi do autobusu weszli żołnierze i zaczęli sprawdzać paszporty, ale do nas nie dotarli i wyszli drugimi drzwiami. Dobrze że siedzieliśmy na końcu bo akurat tego dnia paszporty zostały w Jerozolimie.
Autor: 78dario
data dodania:
06.02.2011
Więcej na: podroze.pl
Inne artykuły z tej kategorii
The Big Expedition: Brazylia
Zdecydowaliśmy się skorzystać z zaproszenia kapitana ''Selmy'' i popłynąć na Falklandy.
Na Własne Oczy: zaobserwowane w Indiach
Czy łatwe jest życie świętej krowy? Jednym ze stałych elementów krajobrazu w Indiach są krowy.
The Big Expedition: urugwajskie przygody
Wreszcie dostaliśmy wiadomość, że samochód stoi już w magazynie celnym i możemy pojechać go zobaczyć.
Vagabundos: Trzy kolory: Niebieski
Niedawno stuknęło nam kolejne pół roku w drodze, więc dziś nieco taniego sentymentu i uchylenie rąbka tajemnicy z życia za kulisami podróży dookoła świata.
Droga do Shangri-la: squat w wielkim mieście
Jak wiele może się wydarzyć przez 42 godziny? Ile kilometrów można przejechać w podroży? Ile nowych rzeczy zobaczyć i ile wrażeń zyskać? 42 godziny to niewiele w porównaniu z dwuletnią podróżą, ale bardzo dużo zważywszy jak bardzo może zmienić się nasze otoczenie.
