Przerwa w pracy czyli przeprowadzka: okiem lokalsa, czyli festyn w Arequipie

Dodano: 4. grudzień 2009r. o godzinie 21:15:01

Największy pożytek z pójścia na trekking do kanionu Colca z agencją był taki, że dzięki temu poznaliśmy Roya. Roy był naszym przewodnikiem. To co w Royu było najfajniejsze to to, że jest z Arequipy, a przez to ma tę przewagę nad gringos, że wie to czego gringos nie wiedzą.

Więcej na: onet.pl

( Foto: )

Tagi: Arequipie , Przerwa

Inne artykuły z tej kategorii

The Big Expedition: Brazylia

Zdecydowaliśmy się skorzystać z zaproszenia kapitana ''Selmy'' i popłynąć na Falklandy.

Czytaj dalej

Na Własne Oczy: zaobserwowane w Indiach

Czy łatwe jest życie świętej krowy? Jednym ze stałych elementów krajobrazu w Indiach są krowy.

Czytaj dalej

The Big Expedition: urugwajskie przygody

Wreszcie dostaliśmy wiadomość, że samochód stoi już w magazynie celnym i możemy pojechać go zobaczyć.

Czytaj dalej

Vagabundos: Trzy kolory: Niebieski

Niedawno stuknęło nam kolejne pół roku w drodze, więc dziś nieco taniego sentymentu i uchylenie rąbka tajemnicy z życia za kulisami podróży dookoła świata.

Czytaj dalej

Droga do Shangri-la: squat w wielkim mieście

Jak wiele może się wydarzyć przez 42 godziny? Ile kilometrów można przejechać w podroży? Ile nowych rzeczy zobaczyć i ile wrażeń zyskać? 42 godziny to niewiele w porównaniu z dwuletnią podróżą, ale bardzo dużo zważywszy jak bardzo może zmienić się nasze otoczenie.

Czytaj dalej